Andrzej Lubowski: Od żużla do Kapuścińskiego

On 22 lipca 2013 by admin

2013-07-18. „Ja po prostu wymagam od Kapuścińskiego dobrych książek, tekstów i autor Lapidariówmoje oczekiwania w pełni zaspakaja.” Te proste słowa kończą ”Mikrocałości”, Sławomira Jankowskiego, wydane przez Komograf, grupę poetycką WARS.

Jankowski przyznaje w tej niecodziennej spowiedzi, że Kapuścińskim zainteresował się dopiero po śmierci wielkiego pisarza, a to dlatego, że po pierwsze, podchodził zawsze z rezerwą do wszystkiego co okrzyczane i modne, po drugie, do spotkania z Kapuścińskim nie był wcześniej przygotowany, a po trzecie wreszcie, gdyż wcześniej pochłaniał go bez reszty „Tygodnik Żużlowy”. To raczej niestandardowe wyznanie może zmylić czytelnika, bowiem wiedza i wrażliwość Jankowskiego wykraczają daleko poza ramy, jakie przychodzą mi zwykle do głowy, gdy myślę, może niesłusznie, o większości publiki na torze żużlowym.

Kapuściński wdarł się w życie autora „Mikrocałości” niespodziewanie i niepodzielnie nim zawładnął. Jankowski zderza Kapuścińskiego z Camusem, a zwłaszcza z Saint-Exuperym, Herlingiem-Grudzińskim i Gombrowiczem. Te nieszablonowe konfrontacje, i refleksje na temat współczesności, czasem rzuca na tło codziennej młócki w polskich mediach, innym razem towarzyszą jego rozważaniom nad tajemnicami świata.

Książka ta zaskakuje swą świeżością, nieskalaną ani elegancką poprawnością krytyki literackiej, ani intrygami zawistników. Przypomina raz jeszcze jak bardzo słowa Kapuścińskiego pomagały i wciąż pomagają nie tylko przybliżyć i zrozumieć to, co się dzieje wokół nas, ale także zachęcić do zadumy.

Jankowski przywołuje refleksje samego Kapuścińskiego na temat zawodu jaki wykonywał: „Ja nie wierzę w możliwość zupełnie chłodnego opisywania spraw, które się dzieją, bez osobistego ich udziału, bez wewnętrznego przekonania, że tym opisywaniem coś próbujemy zmienić.”

„Powinniśmy zastanowić się, jeśli koniecznie chcemy Kapuścińskiego zakwalifikować na siłę do jakiegoś gatunku, czego my właściwie od niego wymagamy, skoro widać wyraźny rozdział, konflikt między reportażem a literaturą? – pisze Jankowski, i odpowiada słowami, jakie widnieją na wstępie tego tekstu, a którymi autor kończy swą niecodzienną książkę: „Ja po prostu wymagam od Kapuścińskiego dobrych książek, tekstów i autor Lapidariówmoje oczekiwania w pełni zaspakaja.”

Andrzej Lubowski

 Parę słów – od Stefana Bratkowskiego. Podzielam satysfakcję Andrzeja Lubowskiego z odkrycia takiego autora. To kwestia nie tylko języka i poglądów, przemyśleń i refleksji. To sprawa odkryć, których na samych sobie dokonują tak inteligentni i ciekawi ludzie. Szczególnie poruszyły mnie rozważania nad Herlingiem-Grudzińskim, wyrokującym na temat Nieznanego, czyli społeczeństwa polskiego. Oczywiście, demokracja bywa głupia, popełnia kardynalne błędy niszczące ją samą, ale – jak to powiadał Churchill – nikt niczego lepszego nie wymyślił. W decydujących momentach, czego dowodzi polskie doświadczenie, sprawdza się. No i rodzi intelektualistów tam, gdzie nikt by się ich nie spodziewał. C.b.d.o. – jeśli ktoś jeszcze rozumie ten skrót.

źródło: http://studioopinii.pl/andrzej-lubowski-od-zuzla-do-kapuscinskiego/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *